Opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów z WIBOR-em nie oznacza ani unieważnienia umów, ani „drugiej fali frankowej”. To wyraźny sygnał, że wskaźnik jest legalny, a uwaga sądów powinna skupiać się na przejrzystości umów i zakresie informacji przekazywanych klientom.
TSUE – Opinia to nie wyrok
Na początek rzecz najważniejsza: opinia Rzecznika Generalnego TSUE nie jest wyrokiem. Nie wiąże ani samego Trybunału, ani polskich sądów i nie rozstrzyga żadnej konkretnej sprawy. Jest wskazówką interpretacyjną – czymś w rodzaju „kompasu” dla sędziów TSUE, którzy mają wydać wyrok.
Tak samo wyrok TSUE, gdy zapadnie, nie będzie oceną pojedynczej umowy. Trybunał nie stwierdza, czy dana klauzula w konkretnej umowie jest uczciwa bądź nie. Wyjaśnia jedynie, jak rozumieć prawo unijne. Zastosowanie tego do realnej umowy zawsze należy do sądu krajowego, w tym przypadku polskiego, który zadał Trybunałowi pytania w sprawie WIBOR-u.
WIBOR – wskaźnik legalny i nadzorowany
Opinia rzecznika generalnego TSUE z września 2025 r. potwierdza, że WIBOR jest wskaźnikiem zgodnym z prawem, a metoda jego ustalania nie podlega badaniu przez sądy. Jest tworzony na podstawie unijnego rozporządzenia BMR, które szczegółowo określa zasady opracowywania i nadzorowania stawek referencyjnych w całej UE. Administratorem WIBOR-u jest GPW Benchmark – podmiot nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego i wpisany do unijnego rejestru administratorów.
WIBOR ma też status „kluczowego wskaźnika referencyjnego”, co oznacza zaostrzone wymogi wobec administratora, banków dostarczających dane i samego nadzoru KNF.
Rzecznik generalny TSUE, podobnie jak wcześniejsze stanowiska Komitetu Stabilności Finansowej, nie zakwestionował ani legalności WIBOR-u, ani metody jego wyznaczania.
WIBOR. Banki spełniały obowiązki informacyjne
Sednem sprawy nie jest sam wskaźnik, lecz przejrzystość komunikacji między bankiem a klientem. Z opinii wynika, że sądy mogą badać, czy kredytobiorca był rzetelnie poinformowany o:
- tym, że oprocentowanie jest zmienne,
- że jego wysokość zależy od wskaźnika referencyjnego (WIBOR) i marży banku,
- jakie mogą być skutki wzrostu stóp procentowych dla wysokości raty.
Banki te wymogi spełniały.
Równocześnie TSUE nie oczekuje, aby klient znał szczegółową techniczną metodę wyliczania WIBOR-u. Wystarczy, że wie, jak zmienność wskaźnika może wpływać na ratę i że ma dostęp do informacji o tym, kto i na jakich zasadach ustala wskaźnik (np. na stronie GPW Benchmark).
Brak automatyzmu – każda sprawa jest indywidualna
Nawet gdyby wyrok TSUE był niezgodny z opinią Rzecznika Generalnego, nie będzie automatycznego unieważniania umów ani „wycinania WIBOR-u” z kredytów.
To oznacza, że:
- każda sprawa będzie nadal rozpatrywana osobno. Sąd krajowy będzie musiał zbadać daną umowę, dokumenty przekazane klientowi i sposób spełnienia obowiązków informacyjnych,
- w ocenie umów sądy krajowe nie powinny kwestionować samej metodologii WIBOR-u, skoro została ona wcześniej sprawdzona i zatwierdzona w trybie administracyjnym,
- możliwość złożenia pozwu nie oznacza automatycznej wygranej a o wyniku decydują dowody w konkretnej sprawie.
Co to oznacza dla kredytobiorców i banków?
Dla kredytobiorców:
- nie ma podstaw, aby uznawać kredyty złotowe z WIBOR-em za „systemowo wadliwe”,
- ewentualny spór z bankiem zawsze będzie opierał się na indywidualnej analizie umowy i dokumentów.
Dla banków:
- opinia potwierdza, że WIBOR jest legalnym i obowiązującym wskaźnikiem, zaś metoda jego ustalania nie podlega badaniu przez sądy,
- kluczowe jest utrzymanie wysokiego standardu informacyjnego – jasnego wyjaśniania klientom zasad działania zmiennego oprocentowania,
- kontynuacja przejrzystej komunikacji z klientami zmniejsza ryzyko sporów i wzmacnia zaufanie do całego systemu.