Gdy TSUE wyda wyrok w sprawie WIBOR-u, nie zmieni on wszystkich umów kredytowych w Polsce. Orzeczenie Trybunału dotyczy interpretacji prawa, a nie losu konkretnych kredytów. Wyjaśniamy, dlaczego ostateczne decyzje i tak należą do polskich sądów.
O co chodzi w sprawie o WIBOR?
Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiada na pytania zadane przez sąd krajowy i tłumaczy, jak rozumieć przepisy unijne, m.in. dyrektywę konsumencką 93/13. Nie bada jednak konkretnej umowy kredytu, nie analizuje dokumentów klienta i nie „unieważnia” umów.
Po wydaniu wyroku to sąd w Polsce wraca do danej sprawy i korzystając ze wskazówek TSUE, ocenia:
- czy postanowienia umowy dotyczące zmiennego oprocentowania były sformułowane jasno,
- czy klient dostał wystarczające informacje o ryzyku zmiany stóp procentowych,
- czy biorąc pod uwagę całokształt okoliczności, dana klauzula nie jest nieuczciwa.
WIBOR pozostaje legalnym punktem odniesienia
WIBOR jest wskaźnikiem referencyjnym opracowywanym zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR, nadzorowanym przez KNF i wpisanym do unijnego rejestru European Securities and Markets Authority (po polsku Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych). Ma status „kluczowego wskaźnika referencyjnego”, co oznacza wysoki poziom wymagań i kontroli.
Nie istnieje prawomocny wyrok sądu, który stwierdzałby nieprawidłowość WIBOR-u jako wskaźnika czy też naruszenie obowiązków informacyjnych. Sądy, które prawomocnie orzekały w indywidualnych sprawach, przyjmowały, że:
- WIBOR jest zgodny z prawem,
- jest powiązany z decyzjami Rady Polityki Pieniężnej NBP,
- jest wskaźnikiem zewnętrznym wobec banku i ustalanym przez niezależnego administratora.
- ustalanie WIBOR z wykorzystaniem danych hipotetycznych (szacunkowych) jest zgodne z obowiązującym prawem i przewidziane w BMR
- banki spełniły obowiązki informacyjne określone w ustawie o kredycie hipotecznym i w Rekomendacji S.
Dlaczego wyrok TSUE nie wywoła efektu „domina”?
Z tych powodów żadne orzeczenie TSUE nie może działać w sposób automatyczny wobec wszystkich umów w Polsce:
- Każdy kredyt to osobna umowa zawarta w innym czasie, na innych warunkach, z innym pakietem dokumentów przekazanych klientowi.
- TSUE nie ocenia umów wprost – jedynie interpretuje przepisy, a ich zastosowanie wymaga indywidualnej analizy przez sąd.
- Polski sąd bada wyłącznie treść klauzuli i sposób jej przedstawienia konsumentowi; nie ocenia natomiast metodologii ustalania WIBOR, która jest regulowana odrębnie prawem unijnym.
- Samo ewentualne naruszenie obowiązków informacyjnych nie przesądza o nieuczciwości postanowienia. Kluczowe jest ustalenie czy konsument mając pełne i rzetelne informacje mógł świadomie zgodzić się na taki warunek.
Dlatego scenariusz „jednego wyroku, który unieważnia wszystkie kredyty z WIBOR-em” jest sprzeczny z logiką unijnego systemu ochrony konsumenta i z dotychczasową praktyką orzeczniczą.
Co dalej z kredytami z WIBOR-em?
Dla kredytobiorców:
- wyrok TSUE będzie mógł być punktem odniesienia, ale nie zastąpi analizy indywidualnej sytuacji;
- możliwość złożenia pozwu nie oznacza automatycznej wygranej o wyniku decydują dowody w konkretnej sprawie.
Dla banków:
- priorytetem pozostaje rzetelna, zrozumiała komunikacja z klientem tak, aby konsument wiedział, jak zmienność stóp procentowych może wpływać na jego ratę;
- ważne jest dokumentowanie spełnienia obowiązków informacyjnych, co w razie sporu będzie kluczowym dowodem przed sądem.
W praktyce wszystko wskazuje na to, że – przy zachowaniu standardów transparentności – kredyty złotowe oparte na WIBOR-ze lub innym wskaźniku referencyjnym pozostaną standardowym, zgodnym z prawem produktem finansowym, a orzecznictwo TSUE i sądów krajowych będzie raczej porządkować debatę niż ją wywracać.